MS Office 365 czyli przykład na to jak Microsoft chce nam zrobić dobrze, ale mu to nie wychodzi

„Pakiet biurowy” – wypowiadając te dwa słowa większość ma na myśli jedną słuszną aplikację, czyli pakiet Office od Microsoftu. Tutaj niestety muszę się zgodzić.

Wiem, wiem – pamiętam. Jest przecież Open Office, który jest darmowy i w ogóle idealny. Szkoda tylko, że przestaje taki być w przypadku, kiedy zaczniemy z niego korzystać. Stworzymy dokument czy prezentację w pakiecie Open Office i wszystko pięknie do czasu, kiedy nie musimy się takim dokumentem z kimś podzielić. A jak wiadomo w takich przypadkach większość osób otworzy plik w jedynym słusznym programie, czyli w tym od monopolisty. Można dyskutować i zastanawiać się, kto powinien się, do kogo dostosować, ale wniosek jest jeden – MS to monopolista i to on dyktuje warunki.

Ktoś powie:, „ale, po co komuś płatny pakiet jak do codziennej pracy większości użytkownikom (tym bardziej domowym) w zupełności wystarczy darmowy Open Office”.
Jest w tym trochę racji, ale nie do końca. Jako użytkownik chcę korzystać z aplikacji, które nie tylko oferuje wszystkie podstawowe funkcje, ale również daje radość z ich korzystania – wiem, że to głupi argument, ale dla mnie jest on bardzo ważny (i pewnie nie tylko dla mnie). Spędzając czas wolny przed komputerem chcę, aby wszystko, co mam pod ręką było jak najbardziej user friendly. W zaciszu domowym możemy sobie na to pozwolić – taka odskocznia od pracy, w której ciężko szukać aplikacji przyjaznych użytkownikowi – takie życie.

Chcesz mieć fajnie, kolorowo i wygodnie to płać! Jest coś racji w tym stwierdzeniu. Ale jak już płacić to płacić za coś, z czego korzystamy. Niestety Microsoft ostatnio nie podziela mojego zdania i chyba w najbliższym czasie to się nie zmieni.

Office 2007 dla użytkowników domowych za mniej niż 200 zł

Office 2007 mniej niż 200 zł
Office 2007 mniej niż 200 zł

Wraz z premierą MS Office 2007 dostajemy w pełni funkcjonalny produkt i na dodatek ładny (od wersji 2007 można mówić o MS Office, że jest również ładny a nie tylko funkcjonalny).

Za 199 zł (lub czasami nawet mniej) dostawaliśmy program do użytku domowego (dożywotniego) na trzy stanowiska (jednocześnie) w ramach jednego gospodarstwa domowego. W skład pakietu wchodziło prawie wszystko, co potrzebne przeciętnemu użytkownikowi, czyli Word, Excel, PowerPoint oraz OneNote (rozwiązanie wręcz rewelacyjne w połączeniu
z laptopem, tabletem i komórką). Czy warto było wydać niespełna 200 zł, aby otrzymać dostęp do świetnego pakietu biurowego? Moim zdaniem tak. Były to już czasy, kiedy w domu zazwyczaj był więcej niż jeden komputer
a licencja na 3 urządzenia była idealnym rozwiązaniem. Niestety MS chyba zbyt wczuł się w tą rolę wychodząc z założenia, że w każdym zakamarku naszego domu stoi komputer albo jakiś laptop i mamy ich przynajmniej 5.

Microsoft Office 365 – tani, bo na 5 stanowisk

Office 365
Office 365 dla domu

Idąc tym tropem Microsoft wydał pakiet Office 365 który jest dostępny również dla użytkowników domowych. Aplikacja rewelacyjna z wieloma możliwościami.

Pracując z tym pakietem praktycznie w całości możemy przenieść się do chmury, tworzyć dokumenty i dzielić się nimi z innymi. Możemy też pracować w grupie (np. praca nad projektami na studiach).

W ramach subskrypcji na 5 stanowisk otrzymujemy sporo ciekawych funkcji są to m.in.:

  • Ilość jednoczesnych instalacji: 5
  • Licencja czasowa (możemy wykupić roczną lub miesięczne)
  • Word
  • Excel
  • PowerPoint
  • OneNote
  • Outlook
  • Access
  • Publisher
  • 60 minut miesięcznie na rozmowy komunikatorem Skype
  • Dodatkowe 20 GB miejsca na internetowym dysku SkyDrive

Dostajemy dużo, ale płacimy jeszcze więcej

Microsoft wybrał za nas to, czego potrzebujemy i możemy tylko się z nim zgodzić i brać to, co nam daje lub całkiem z tego zrezygnować. Koszt rocznej subskrypcji MS Office 365
dla użytku domowego to 429,99 zł. Możemy też wykupić opcję miesięczną za 42,99 zł, co
w perspektywie roku daje nam kwotę 515,88 zł. Po roku musimy wykupić kolejną subskrypcje albo zrezygnować i pozostać z niczym.

Zakładając, że płatne oprogramowanie zmieniamy razem ze sprzętem a ten wymieniamy powiedzmy, co 4 lata to koszt takiego pakietu na cały ten okres to ponad 2000 zł.
Dla przypomnienia pakiet 2007 dostawaliśmy za 199 zł. Różnica jest ogromna – pytanie czy te dodatkowe funkcje dostępne w Office 365 są warte tej ceny.

MS daje możliwość wyboru…

Jako użytkownik chcę mieć możliwość wyboru. Nie potrzebuję licencji na 5 komputerów –wystarczy mi na dwa lub maksymalnie trzy. W tym momencie nie potrzebuję Publishera, Accessa czy Outlook (każdy z nas może tutaj wymienić różne aplikacje). Nie potrzebuję również minut na Skype. Niestety nie mogę z tego zrezygnować – muszę płacić za to, co daje mi MS.

Office 2013 dla Użytkowników Domowych i Uczniów alternatywą dla Office 365?

Microsoft nie chce być „tym złym” i proponuje nam alternatywę a jest nią Office 2013 dla Użytkowników Domowych i Uczniów. Super – pakiet nie opiera się na subskrypcji. Płacimy raz i dostajemy go na własność a wraz z nim:

  • Licencję (tylko) na 1 komputer
  • Word
  • Excel
  • PowerPoint
  • OneNote

To by było na tyle. Dostajemy te same aplikacje, co w Office 2007 oraz licencję tylko na jeden a nie na trzy komputery. Można by było zakładać, że cena pakietu, jeśli nie niższa to przynajmniej nie powinna być wyższa. I tutaj niespodzianka – pakiet Office 2013 dla Użytkowników Domowych i Uczniów to obecnie koszt 599 zł, czyli 3 razy drożej niż
w przypadku MS Office 2007.

Co spowodowało, że wersja 2013 jest 3 razy droższa od wersji 2007? Osobiście nie mam pojęcia. A podobno Microsoft twierdzi, że zależy mu na tym, aby użytkownicy korzystali
z legalnego oprogramowania – tym zagraniem niestety tego nie potwierdza.

Najbardziej absurdalne jest to, że Office 365 można kupić w podobnej cenie, ale już w wersji dla firm (czyli w wersji komercyjnej, na której możemy już zarabiać). Oczywiście ktoś powie, że w Office 365 otrzymujemy licencję na 5 stanowisk, ale ile osób potrzebuje licencji na pięć stanowisk? Ja osobiście nie. Tym osobom Microsoft niestety nie proponuje nic ciekawego.
No, ale kto monopoliście zabroni.

photo credit: jeffwilcox via photopin cc

  • Quazar Kwazar

    No właśnie, chcę chleb a zapłacić muszę za chleb, bułki, bagietki i pieczywo chrupkie.
    A tak na prawdę ucieszyłem się z tych subskrypcji, ponieważ licencji dożywotnich nie będę używał dożywotnio, wiadomo, zmieniają się wersje co jakiś czas wychodzi coś nowego. Chętnie wziąłbym worda excela i ppointa na rok na dwa kompy ale więcej niczego nie potrzebuję…